Kupic pojazd za 4k i jeszcze zanizac jego cene zeby mniejszy podatek zaplacic a z umowa moim zdaniem sam sie umoczyles. Po to ona jest zeby miec jakis podklad w razie oszustwa.
Generalnie ja to widze tak. Stanales na srodku jakiegos ruchliwego deptaka. Wypiales gola dupe z karteczka "zapnij mnie' To teraz nie dziw sie ze ktos to zrobil...
Albo wersja z policja jak to juz ktos Ci poradzil bo wlasciwie to ze masz date na umowie z 3 miesiecznym poznieniem od faktycznego kupna nikt CI nie udowodni. Na umowie jest taka i nawet jakby ten panocek probowal sie jakos tym bronic to i tak Ci nie udowodni bo przeciez jego podpis pod ta umowa widnieje wiec co za tym idzie data jest poprawna.
Wolalbym jednak zalatwic sprawe z peirwszym wlascicielem z tej historii ale skoro mowisz ze on taki podenerwowany to nie wroze przyszlosc.
Życze ci jak najlepiej żebyś to jakoś załatwił, choćby ponosząc jakieś dodatkowe koszty, ale próbuj. Miej nadzieje że sie uda.
BTW, kiedy ci ludzie sie wreszcie nauczą żeby nie dotykać niczego co jest niby okazyjne, gdzie brakuje jakiegoś dokumentu, gdzie nie ma OC, podatku, jest 5 umów, albo którejś nie ma, lpg nie wbity w dowód, dowód nie jest na sprzedającego - nie dotykać tego !! Ludzie, sami karmicie złodzieji !!
Jeśli ludzie by nie kupowali takich trefnych towarów(auta,moto) to i oszustów by nie było, a tak jest pełno "jeleni" to i oszust i złodziej na każdym kroku.
Ja miałem taką nauczkę na aucie dawno temu, tylko raz i nigdy więcej. Skończyła sie jednak powodzeniem. Jeżeli tylko jakiś dokument budzi moje wątpliwości to gościa zlewam ciepłym moczem i odjeżdżam.
To że kupisz pojazd 200-500-1000zł taniej i myślisz że to okazja to sie grubo mylisz. Potem stracisz te kilka stów z powodu problemów z zarejestrowaniem lub pełny koszt w związku z nie zarejestrowaniem. Takie okazje można sobie wsadzić w ... A tak przy okazji jakieś przepisy powinne z urzędu ściagać takich skurw...synów
Powodzenia życzę z całego serca.
po przepytaniu wszystkich znajomych okazało się że jest szansa za zarejestrowanie mojego moto. muszę jechać do WK w mieście skąd pochodzi dowód rejestracyjny i wyciągnąć zaświadczenie że KP była. dostanę to zaświadczenie jeżeli złożę oświadczenie że zgubiłem ta kartę pojazdu. szkoda że się tego nie dowiedziałem od urzędnika w wydziale bezpośrednio, tylko od znajomej której siostra pracuje w WK.
mam jeszcze pytanie. co może być potrzebne składając to zaświadczenie, dowód rejestracyjny tylko czy też te umowy? a może jeszcze blacha?
_________________ być szalonym przy zdrowych zmysłach......
Motocykl: KAWASAKI Z 750 S
Wiek: 33 Dołączył: 21 Lip 2010 Posty: 15 Skąd: Mazowieckie
Wysłany: 30 Lipiec 2010, 23:11
Anty_kk napisał/a:
po przepytaniu wszystkich znajomych okazało się że jest szansa za zarejestrowanie mojego moto. muszę jechać do WK w mieście skąd pochodzi dowód rejestracyjny i wyciągnąć zaświadczenie że KP była. dostanę to zaświadczenie jeżeli złożę oświadczenie że zgubiłem ta kartę pojazdu. szkoda że się tego nie dowiedziałem od urzędnika w wydziale bezpośrednio, tylko od znajomej której siostra pracuje w WK.
mam jeszcze pytanie. co może być potrzebne składając to zaświadczenie, dowód rejestracyjny tylko czy też te umowy? a może jeszcze blacha?
I jak sprawa się zakończyła ?
Zarejestrowałeś moto ?
nie, byłem zarobiony niestety, w tym tygodniu jadę po to zaświadczenie. trzymajcie kciuki. :) na razie jeżdżę tylko po mojej miejcowości ale i tak z duszą na ramieniu :(
_________________ być szalonym przy zdrowych zmysłach......
A ja mam pytanie:
Czy dałoby radę zarejestrować tego sprzęta? http://moto.allegro.pl/it...i_zx6r_636.html
Np. spisać własnoręcznie umowę z tym co jest w tym "briefie" potem zrobić tłumaczenia...?
W życiu więcej można spotkać podobnych rodzynków ze sprzedażą motocykla. Opowiem jak u mnie to było.
Ponieważ kolega z pracy kupił sobie ZX6 jakoś naszło mnie nieodparte pragnienie posiadania motocykla ( ciekawe, czemu ? ). Rozpoczęły poszukiwania mojego pierwsze motonga, tego wymarzonego, w których pomagał mi wydatnie wspomniany przeze mnie kolega. Najpierw musiałem określić, jaki charakter miałby mieć ten motocykl. Ponieważ ów kolega lata na ścigu, więc na starcie odpadł czoper. Pozostał ścigacz albo naked. Na ścigacza nie za bardzo się pisałem, ponieważ, rozsądek podpowiedział mi, że mając tyle lat nie oraz nie za duże doświadczenie w prowadzeniu motocykli, że było by zbyt duże ryzyko zrobienia sobie krzywdy wsiadając na potworka, który ma ponad 100 KM. Radząc się innych motocyklistów doszedłem do wniosku, że sprawię sobie jakiegoś nakeda. Ni to turystyczny ni to sportowy, co by można było z bandą ścigaczy latać nie wyróżniając się zbytnio. Pozostała sprawa mocy. Ponieważ otwarcie mówiłem, że umiejętności są mizerne poradzono mi motocykl o niezbyt wielkiej mocy. Powiedzmy, że w okolicach 50 KM ( co wtedy wydawało mi się i tak zabójczą ilością :D ). Od słowa do sława wybór padł na ... Ducatti Monster 600. Piękny motocykl. Okazało się, że taki właśnie motocykl jest do kupienia w pobliskiej miejscowości, w dodatku od znajomego wspomnianego wyżej kolegi. Wykonaliśmy kilka telefonów i umówiliśmy się żeby go zobaczyć. Umówiliśmy się pod garażem. Właściciel czekał na nas, więc zaczęliśmy rozmawiać o przedmiocie zakupu. Nie za bardzo znam się na motocyklach, ale gołym okiem było widać kilka przygód motocykla, ale bez poważniejszych usterek. Klamki do wymiany...generalnie trzeba by było włożyć trochę serca i motor jak się patrzy. O dziwo zapalił , mimo ledwo żyjącego akumulatora, co dobrze wróżyło silnikowi. Fajny gang silnika. Ogólnie byłem zachwycony. Przeszliśmy do negocjacji cenowych. Ponieważ, wiedziałem, że trochę grosza będę musiał włożyć w niego , więc nie chciałem przystąpić na cenę wywoławczą ( około 7 tyś) , która była zbliżona do ceny rynkowej , ale sprawnego w pełni i zadbanego motocykla. Tego wieczoru nie doszliśmy do porozumienia. Rozstaliśmy się z postanowieniem, że każdy z nas prześpi się z tematem. Następne cześć negocjacji zaczęła się po około 2 tygodniach. Suma summarum w zasadzie gość przystał na moje warunki. Uzgodniłem z nim telefonicznie, że przylecimy z kolegą Tranzitem po motocykl i żeby przygotował dokumenty....I tu zaczynają się schody. Ni stąd nie zowąd gość mówi mi, że OC nie było opłacone przez 2 czy 3 lata...a w ogóle to dowód rejestracyjny jest jeszcze na poprzedniego właściciela, a w dodatku nie ma umowy sprzedaży. Hmmm myślę sobie i mówię, żeby poszedł do poprzedniego właściciela ( był z tej samej miejscowości) załatwił tę umowę. W odpowiedzi usłyszałem, że.... z nieboszczykiem nie da się tego zrobić! No fakt. No tak, ale co dalej? Ciągnąc wreszcie tego jegomościa za język doszedłem prawdy. A było to tak. Poprzedni właściciel utopił się w jeziorze, po czym jego matka ( nie załatwiając żadnych spraw spadkowych) sprzedała go temu człowiekowi, który zamiast szybko napisać choćby "lewą" umowę z datą sprzed śmierci oczywiście i zrejestrować go, nie zrobił nic przed 2 czy też 3 lata. W odpowiedzi usłyszał od mnie, że dupę mi zawracał przez ponad m-c a za jego motor mogę zapłacić jedynie tyle ile waży pomnożoną przez cenę złomu. I tak się skończyło kupowanie, Mosterka. Po nie całym m-cu wspomniany już kolega znalazł dla mnie motocykl. Er6 za przyzwoite pieniądze oraz ze śmiesznym przebiegiem ( 1500 km ), którego to szczęśliwym posiadaczem się stałem. Dziś okazaje się, że 72 KM to za mało ( tytułem komentarza :D )
Witam!!
No to ja jeszcze dopisze że OSTRZEGAM PRZED spisywaniem jakichś lewych umów itp ... Tu co prawda gość zmarł więc nie miał jak wyrejestrować .. ale jeśli idzie to normalnym torem to jak ktoś sprzeda i pójdzie wyrejestrować zaraz na drugi dzień ( a nie po 3 latach ) to KOPIA tej umowy jest w aktach pojazdu .. AKTA te idą za pojazdem po całej POLSCE i urzędnik czy urzędniczka SPRAWDZA kopię na podstawie której zostało wyrejestrowane z umową jaką niesiemy żeby ZAREJESTROWAĆ .. BYLE RÓŻNICA I KUPA straszna .. odrzucenie wniosku i brak możliwości rejestracji ALBO ( w przypadku podpisu innego choćby deczko) od razu POLICJA, PROKURATURA i wyrok za sfałszowanie podpisu i posługiwanie się fałszywym dokumentem ... czyli w praktyce WYROK w zawiasach i GRZYWNA no i zasrana kartoteka ..... W urzędzie komunikacji w mieście gdzie kupiliśmy wzywana jest do złożenia zeznania osoba od której kupiliśmy . przedstawiana jest jej kserokopia umowy jaką MY zanieśliśmy do naszego wydziału i jak ta osoba zezna że NIGDY na oczy nie widziała tej umowy i ma swoją na podstawie której wyrejestrowała .. to sprawa OD RAZU IDZE na Policję bez powiadamiania "nas" o tym ..
Przestrzegam bo za totalna głupotę można mieć od skurwisyna problemów ...
A jest to totalna głupota bo i tak chodzi o dany pojazd i tak dane są prawdziwe i tak nikt go nie ukradł a ten głupi papierek musi być identyczny i BASTA !!!
od razu POLICJA, PROKURATURA i wyrok za sfałszowanie podpisu i posługiwanie się fałszywym dokumentem ... czyli w praktyce WYROK w zawiasach i GRZYWNA no i zasrana kartoteka
przesadzasz, jak fajnie gadasz i masz sprzyjajace wiatry to warunkowe umorzenie sprawy na rok proby i 200zl na dom dziecka heheh
Witam!!
No TAK ... Prokurator może wszystko! Zgadzam się .. dobrowolne poddanie się karze i będzie jak piszesz .... ALE jak trafisz na młodego co się chce wykazać to będzie jak będzie ....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum